środa, 15 lipiec 2009

primum non nocere

Konstrukcyjnie kręgosłup jest podstawową jednostką organizmu człowieka. Można go porównać np. do ramy roweru a nawet płyty głównej komputera.

Nic nowego nie odkryję pisząc, że należy dbać o kręgosłup. Dopasowujemy krzesła i biurka, walczymy z kilogramami w dziecięcych plecakach. Przybywa na naszych lodówkach magnesów z jogurtów dbających o dziecięce kości.
To teraz zatroszczmy się o kręgosłupy dzieci korzystających z pozycji terapeutycznej , ostatnio zwanej też relaksacyjną (dla przypomnienia polegającej na leżeniu dziecka na psie) stosowanej tam i ówdzie:



Pozycja pierwsza: ułożenie na wznak - obciążenie odcinaka szyjnego (dodatkowo utrudnia oddychanie)







Pozycja druga: ułożenie na boku – obciążenie odcinka szyjnego






Pozycja trzecia: ułożenie na brzuchu – obciążenie odcinka szyjnego oraz lędźwiowego.





Nasze ciało, nasz organizm stanowi ważną część naszej osobowości. To coś, co wymaga życzliwej uwagi i ciągłej dbałości o te liczne, podarowane nam przez naturę „urządzenia"


Opinia specjalistów w przygotowaniu.

niedziela, 12 lipiec 2009

plotki...

Na blogu Beaty, który zresztą serdecznie polecam, znalazłam w komentarzach taki wpis:
"(..)opisywała takie organizacje i zamieszczała zdjęcia- teraz grozi jej sprawa w sądzie za “naruszenie dóbr osobistych pseudo terapeutów"(..)"

Otóż:
nie toczyło i nie toczy się przeciwko mnie (no chyba, że o czymś nie wiem) żadne postępowanie sądowe o naruszanie dóbr osobistych osób bądź instytucji, które były przedmiotem moich wypowiedzi.

czwartek, 9 lipiec 2009

Krótkie sprawozdanie z badań

Zmianami fizjologicznymi u psów używanych w terapii zainteresowały się D.Haubenhofer i S.Kirchengast z Austrii. W 2006 roku przeprowadziły badania nad fizjologicznymi reakcjami u psów towarzyszących i używanych w terapii (AAA, AAT ) polegające na pomiarze stężenia kortyzolu w ślinie. Właściciele psów pobierali próbki śliny w ciągu 3 dni, podczas których psy nie uczestniczyły w zajęciach oraz bezpośrednio przed i po każdej sesji terapeutycznej, w dni kiedy psy uczestniczyły w terapii oraz ponownie przez 3 dni, kiedy zajęć nie było przez okres 3 miesięcy. Przedstawione w raporcie wyniki badań wskazują, iż następują zmiany stanów fizjologicznych u psów używanych w terapii, a ich wskaźnikiem jest podwyższone stężenie kortyzolu. Jedna z przyjętych metod do badania stresu powodowanego pracą jest pomiar kortyzolu w ślinie. Kortyzol jest istotnym hormonem i jest postrzegany jako główny wskaźnik zmiany stanów fizjologicznych w reakcji na fizjologiczne pobudzenie u większości ssaków, w tym u ludzi i psów. Ta metoda może być łatwo wykorzystana u psów i jest skuteczna metodą do badania zarówno ostrego jak i przewlekłego pobudzenia i stresu u psów. Próbki śliny są bardziej wiarygodne niż próbki krwi w badaniach nad stresem, ponieważ zmiany poziomu kortyzolu w ślinie można zbadać zanim stres zostanie zredukowany. Jest to też badanie mało inwazyjne i sam fakt pobierania próbek nie jest istotnym czynnikiem zmian fizjologicznych. Stężenia kortyzolu w ślinie są proporcjonalne do stężeń w osoczu (po 4 minutach od podwyższenia się poziomu kortyzolu w osoczu podwyższa się poziom kortyzolu w ślinie). Analiza zebranych próbek u psów pracujących wskazuje, iż stężenie kortyzolu w ślinie było znacznie wyższe podczas dni, kiedy odbywały się terapie, niż podczas dni kontrolnych. U psów pracujących w zespołach terapeutycznych zanotowano wyższe stężenie kortyzolu po sesjach niż przed ich rozpoczęciem. Zanotowano też, że stężenie kortyzolu było wyższe podczas krótkich sesji, niż podczas dłuższych i wzrastało relatywnie do liczby odbytych sesji w badanym okresie. Zajęcia te mogły zawierać podróż, przebywanie w nowym środowisku i pośród nieznanych ludzi oraz sama praca podczas terapii. Dane wskazują na to, że zmiany fizjologiczne nie są wynikiem jedynie pozaterapeutycznych czynników. Gdyby czynniki przed sesją powodowały wzrost - poziom kortyzolu u psa powinien powrócić do poprzedniego poziomu przed zakończeniem sesji. Poziom kortyzolu po sesjach był znacznie wyższy niż przed, wskazując na to, że sesje same w sobie są powodem wzrostu. Co więcej, stężenie kortyzolu u psów było wyższe podczas krótkich sesji - pod presją czasu psy pracowały bez przerw. Natomiast długie sesje charakteryzowały się wieloma przerwami. Czas efektywnie wykorzystany na pracy terapeutyczne podczas długich sesji był porównywalny z sesjami krótkimi. Inną zmienną odnoszącą się do badania fizjologicznego pobudzenia u psów uczestniczących w terapii była ilość sesji terapeutycznych odbytych w ciągu tygodnia, Stężenie kortyzolu wzrastało znacząco wraz z ich ilością. To sugeruje, że kilka dni odpoczynku pomiędzy każdą z sesji może zapobiec skrajnym reakcjom prowadzącym do pojawiania się oznak przewlekłego stresu. Wyniki badań wyraźnie wskazują, że praca terapeutyczna ( długość oraz ilość sesji) powoduje u psów reakcje fizjologiczne w postaci wzrostu stężenia kortyzolu. Autorki badań odpowiedź na pytanie, czy ta fizjologiczna reakcja jest oznaką potencjalnego negatywnego stresu, czy fizjologicznego pobudzenia – pozostawiły kwestią otwartą.
Dorit Haubenhofer, Sylvia Kirchengast, Physiological Arousal for Companion Dogs Working With Their Owners in Animal-Assisted Activities and Animal-Assisted Therapy, Institute for Anthropology University of Vienna, 2006
Organizm jest ustawicznie w cyklu pobudzeń i tłumień (allostaza). Nie każde pobudzenie jest stresem, natomiast każdy stres jest pobudzeniem. Stres jest zjawiskiem złożonym z dość określonych i względnie dobrze zdefiniowanych reakcji fizjologicznych, którym towarzyszą zmiany (nie zawsze wyraźne) emocjonalne i behawioralne. (T.Werka)

"Praca psa-terapeuty jest generalnie stresująca i o tym nie wolno zapominać, nawet, jeśli wygląda na to, że pies "lubi" swoją pracę. Prosimy psa o robienie rzeczy dla niego trudnych i męczących, wymagających skupienia
i ogromnego panowania nad sobą. Trzeba zastanawiać się nad kosztami, jakie pies ponosi w czasie pracy
maksymalizować korzyści terapeutyczne przy stosunkowo najmniejszych kosztach ze strony zwierzaka.
"
Joanna Iracka lekarz weterynarii, prekursorka medycyny behawioralnej
w naszym kraju.



wtorek, 30 czerwiec 2009

jak nauczyć psa czytać

Najpierw dzieci rysują coś na kartce, na przykład kota. Następnie na trzech różnych kartkach papieru piszą trzy różne słowa, powiedzmy; "pies", "kot" i "koń". Składamy każdy arkusz jak namiocik, tak że powierzchnia z napisem zwrócona jest w stronę psa. Następnie pokazujemy psu rysunek i mówimy: "To jest kot, idź szukaj słowa kot". Pies przynosi właściwa kartkę. Prawda jest taka, że posługujemy się tutaj znaną magikom sztuczką. Zanim przystępujemy do pokazu czytania zdrapujemy paznokciami lewej reki trochę mydła. Rysunek dzieci bierzemy do tej właśnie dłoni zostawiając nań ślad mydła, to samo czyniąc z tym kawałkiem papieru, na którym wypisano właściwe słowo. Prawa ręka, ta bez śladów mydła, służy do ustawiania kartek z niewłaściwymi wyrazami. Kiedy opisujemy psu rysunek i wymawiamy słowo, trzymamy kartkę tuż przed nosem psa, tak by z łatwością wyczuwał zapach mydła. Pies idąc "przeczytać" słowa, po prostu szuka kartki papieru, która pachnie tak samo jak ta, którą mu pokazujemy.
S.Coren, Tajemnice psiego umysłu, 2008, s.21-22

czwartek, 25 czerwiec 2009

złote myśli

Nikt nie dał nam prawa do tego, by mówić innym, jak mają postępować, na co mają wydawać swoje pieniądze, jak spędzać czas wolny, nie mamy takiej mocy sprawczej. Ale mamy prawo powiedzieć innym, jak mogą żyć inaczej, podać alternatywy... bez wpływu na to, co oni z tym zrobią
"Wolność słowa jest ważna – tak ważna, że musi obejmować prawo do mówienia tego, co inni uważają za niedorzeczne, a nawet tego, co wielu uważa za obraźliwe."

Peter Singer The life you can save, (bioetyk)

poniedziałek, 22 czerwiec 2009

W prawdziwej zabawie nie ma przemocy

Przez kilka ostatnich dziesięcioleci zainteresowanie terapią z udziałem zwierząt znacząco wzrosło, zarówno wśród opinii publicznej, jak i wśród naukowców. Przeprowadzono i nadal prowadzi się badania, aby ocenić wpływ zwierząt - szczególnie psów, które towarzyszą w terapii - na bardzo różne grupy klientów. AAA i AAT to elastyczne programy, dostosowujące się do pacjenta i rodzaju jego schorzenia, ale oba bazują na jednym - niezmiennym i głównym fundamencie - roli zwierzęcia w terapii. Wiele uwagi zwraca się na korzystne skutki kontaktu psów z osobami chorymi i niepełnosprawnymi, ale tylko nieliczne badania obejmują swym zakresem określenie wpływu tych kontaktów na zwierzęta. Wyniki tych badań - co nie brzmi optymistycznie - nie potwierdzają jednak silnego korzystnego wpływu również i na nie. Autorzy Serpell, Coppinger, Fine wskazują, że w działaniach polegających na użyciu psów w terapii, nie przykłada się zbyt wiele uwagi do tego, na jaki stres zdane jest zwierzę.
Niestety - część zajęć z użyciem psa nie polega na szukaniu, aportowaniu (zrytualizowanym polowaniu) czy przemyślanej zabawie, a wymagania stawiane psu nie uwzględniają jego potrzeb wynikających ze specyfiki gatunku (brak warunków umożliwiających zwierzęciu sprawowanie kontroli nad tym, co dzieje się z nim i wokół niego, zmuszanie do kontaktów dotykowych znacznie odbiegających od naturalnych, unieruchamianie - wywołujące stan zagrożenia, dyskomfort i stres. Na moje pytanie :"Czy stosowana przez niektórych w dogoterapii „pozycja terapeutyczna”, polegająca na ułożeniu dziecka na psie (trwająca od 5 do 15 minut, czasami dłużej) to nic innego jak unieruchomienie zwierzęcia? Czy sytuacja unieruchomienia pozbawiająca psa możliwości dokonania wyboru zachowania w tej sytuacji (ma leżeć!), możliwości sprawowania kontroli nad tym, co dzieje się z nim i wokół
niego, sytuacji, która może zostać odbierana jako zagrażająca wpływa na obniżenie dobrostanu tego zwierzęcia? A jeżeli sytuacja ta jest sytuacją powtarzającą się, czy może doprowadzić psa do wyuczonej bezradności?" Pan Prof. Wojciech Pisula ( pracownik Instytutu Psychologii PAN. Wybitny naukowiec, autor wielu publikacji, znakomity dydaktyk) odpowiedział: "Ma Pani całkowitą słuszność. Smutne ale prawdziwe. W tej interakcji liczą się interesy wyłącznie ludzi (może "na razie:)."
Zofia Mrzewińska (Autorka kilku popularnych poradników o szkoleniu psów, jeden z członków-założycieli Stowarzyszenia Cywilnych Zespołów Ratowniczych z Psami "STORAT" , instruktor szkolenia psów Związku Kynologicznego w Polsce oraz międzynarodowy sędzia kynologiczny prób pracy i charakteru psów) :"Doskonale zdajemy sobie sprawę, że praca dogoterapeuty polega przede wszystkim na kontakcie emocjonalnym. Czy pies ma wzbudzić w dziecku poczucie bezpieczeństwa, czy zadowolenie z kontaktu, czy chęć do wykonywania określonych ćwiczeń rehabilitacyjnych, poznawczych, wszystko to ma u źródła emocje. Pies ma być w dobrym nastroju, jeśli ma dobre emocje przekazać - kontakt pozawerbalny musi być pozytywny. Dziecko, które w procesie dogoterapii może po raz pierwszy w życiu wejść w rolę kierującego czyimś zachowaniem (w tym przypadku psa), w rolę organizatora zachowań, zabawy, w role kierującego sytuacja, przeżywa też ogromne emocje. Dlatego ważne jest, aby pies uczestniczący w zajęciach bardziej skomplikowanych niż tylko krótki kontakt ciałem ( i nie chodzi tu o leżenie na nim), był też przepełniony dobrymi emocjami. Tylko wtedy w sposób całkowicie pozawerbalny może te emocje przekazać dziecku. Zmotywować do zabawy. A na moje pytanie o "pozycję terapeutyczną" Pani Mrzewińska odpowiedziała: „Duży pies i małe dziecko (do 5kg) może być – to jak szczeniak przy brzuchu matki. Pies musi jednak charakteryzować się silnym instynktem macierzyńskim, ale takie psy zdarzają się raz na 20 lat. Inaczej to coś, co jest sprzeczne z naturą zwierzęcia i co może być dyskomfortem dla psa a nawet sprawiać mu ból, a chore dzieci lepiej czują to niż zdrowe.
Na seminarium "Testy behawioralne" zapytana o "pozycję terapeutyczną" Alexa Capra (szkoleniowiec i behawiorystka, wykładowca na studiach magisterskich z zakresu szkolenia psów na Uniwersytecie Medycyny Weterynaryjnej w Pizie) stwierdziła: "To musi być przerażające dla psa".
Prof. Tomasz Werka (Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN): „Stres jest nieodrodnym towarzyszem życia człowieka i zwierząt. I nie chodzi o to aby chronić nasze zwierzęta przed stresem (to nie jest możliwe ani potrzebne). Chodzi o to, aby nie stwarzać im nadmiernych, zbyt długotrwałych i niczym rozsądnym nie usprawiedliwionych warunków stresogennych. Chodzi o to, aby rozumieć odmienne potrzeby np. kota czy psa, pojmować, jakie czynniki i warunki życiowe u każdego z tych gatunków (lub ras) powoduje owa nierozumna i niczym nieusprawiedliwiona stymulacja stresowa. Ludzie powinni chcieć poznać biologię każdego spośród tych gatunków, z którymi mają do czynienia w swojej praktyce. Wtedy dopiero mają szanse kontrolować źródła nadmiernych, zbyt długotrwających i zupełnie zbędnych stresów.”
"W prawdziwej zabawie nie ma przemocy" - F.Donaldson (autor nowatorskiego programu "Original Play", światowej sławy specjalista w zastosowaniu pierwotnej zabawy; międzynarodowy konsultant do spraw edukacji)
A krótkie zestawienie w alternatywach wskazuje, że tak można.
Do tego potrzebna jest jednak wiedza, ustawicznie pogłębiana. Prowadzący dogoterapię muszą legitymować się specjalistycznym przygotowaniem, gdyż „osoby niepełnosprawne – ruchowo, intelektualnie, niewidome, niesłyszące, autystyczne i z innymi trudnościami rozwojowymi, wymagają odpowiednio przygotowanych specjalistów, którzy powinni posiadać wiedzę między innymi z zakresu pedagogiki specjalnej, psychologii rozwojowej, fizjoterapii, wiedzę na temat różnorodnych zaburzeń rozwojowych i aktywizowania poprzez ruch potencjału rozwojowego, jakim osoby niepełnosprawne dysponują. Do podjęcia działań stymulujących rozwój osoby niepełnosprawnej niezbędna jest dobra orientacja w zachodzących procesach umysłowych, emocjonalnych i społecznych oraz w rozwoju motorycznym. Potrzebna jest umiejętność diagnozowania procesów zachodzących w sferach rozwojowych oraz konstruowania planu działań terapeutycznych. Konieczne jest, by prowadzący zajęcia dysponował również wiedzą z zakresu kynologii. Tak rozległej wiedzy, a nade wszystko praktyki, nie można uzyskać po rocznym wykładzie czy ćwiczeniach.”( Monika Karwacka, Zakład Pedagogiki Specjalnej, Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytet im. A. Mickiewicza, Poznań) I do tego pewna etyczna hierarchia wartości…

I nie można braku własnej wiedzy, empatii, umiejętności, wyobraźni tłumaczyć „wyższym dobrem”… To proste (wręcz prymitywne) myślenie…

niedziela, 21 czerwiec 2009

Egzamin

O REGULAMIN-ie EGZAMINU PSA TERAPEUTYCZNEGO
KOMENTARZ na blogu Marty Lichnerowicz (Czerwińskiej)
z a p r a s z a m !!!